Reklama: Chcesz umieścić tutaj reklamę? Zapraszamy do kontaktu »
Powrót do listy artykułów Aktualizowany: 2016-01-19
Daniel Marzec o planach firmy igus Sp. z o.o. i przyszłości polskiego przemysłu

Pan Daniel Marzec - manager produktu e-prowadniki w firmie igus Sp. z o. o. opowie nam o polimerowych łożyskach ślizgowych, przyszłości polskiego rynku e-systemów zasilania oraz planach na opłynięcie kuli ziemskiej.

[Wojciech Czakon, xtech.pl] Panie Danielu, jaką wartość Państwa firma dostarcza na rynek? 

Daniel Marzec, manager produktu e-prowadniki w firmie igus Sp. z o.o.
Daniel Marzec, manager produktu e-prowadniki w firmie igus Sp. z o.o.

[Daniel Marzec, igus Sp. z o.o.] Firma igus jest firmą produkcyjną dostarczającą polimerowe komponenty pracujące w ruchu, do produkcji maszyn oraz urządzeń. Specjalizuje się w dwóch sektorach, e-systemów zasilania oraz polimerowych łożyskach ślizgowych.

Jaka jest kluczowa specjalizacja Państwa polskiego oddziału?
Każda ze spółek igus na całym świecie ma podobną specjalizacje. To w czym się wyróżniamy to przed wszystkim wiedza o trybopolimerach, sposobie ich produkcji oraz tworzenia nowych materiałów polimerowych. Na chwile obecną mamy ich dziesiątki, dostępne dla naszych klientów oraz setki w naszych dokumentacjach produkcyjnych. Wszystkie te produkty określamy jako motion plastics, czyli specjalne polimery do pracy w ruchu. Mogę też śmiało stwierdzić, że to w czym się specjalizujemy to słuchanie potrzeb naszych klientów, obniżanie kosztów oraz usprawnienie technologiczne urządzeń naszych klientów, wytwarzając komponenty z plastiku.

Jak powstała firma igus?
Wszystko zaczęło się od stwierdzenia "Yes we can". Jedna z Niemieckich firm w latach 60. poprzedniego wieku, poszukiwała sposobu na obniżenie kosztów stosowanych prowadników kablowych. Jedyne dostępne na rynku były wykonane z metalu, były ciężkie, drogie i niestety podlegały korozji. Założyciel firmy igus, Ginter Blase powiedział „tak możemy to dla Ciebie zrobić z trybopolimerów". Był to nasz pierwszy e-prowadnik kablowy, a już kilka lat późnej produkt okazał się świetnym pomysłem i rozpoczęto jego produkcję seryjną. Obecnie mamy ponad 80 tysięcy e-prowadników kablowych w naszym katalogu dostępnych prosto z magazynu.

Aktualne nastroje w firmie...
Śmiało mogę stwierdzić, że jesteśmy liderem w branży. Obecnie cały czas nie zapominamy o tym jak zaczęliśmy i co roku wprowadzamy na rynek ponad 150 nowych produktów, które tworzymy właśnie w odpowiedzi na zapytania i prośby naszych klientów. Większość z tych produktów już za rok będzie w naszym katalogu i pomoże usprawnić technologię oraz obniżyć koszty w urządzeniach naszych klientów. Oczywiście obecne produkty igus to nie tylko e-prowadniki, to również tysiące innych produktów. Specjalizujemy się w dwóch grupach produktowych e-systemach zasilania, w których główne produkty to e-prowadniki, przewody do ruchu chainflex, systemy wykonane na gotowo czyli readychain, a naszą drugą specjalizacją są dry-technolgie reprezentowane przez łożyska ślizgowe iglidur, łożyska liniowe drylin i łożyska kulkowe xiros. 

Na razie po śródlądziu, ale planem jest opłyniecie globu...
Na razie po śródlądziu, ale planem jest opłyniecie globu...

W jaki sposób trafił Pan do firmy igus?
Pracę w firmie igus rozpocząłem zaraz po studiach. Jestem absolwentem Mechatroniki na Wojskowej Akademii Technicznej oraz Ekonomii na Uniwersytecie Rzeszowskim. Swoją drogę naukową prowadziłem właśnie w taki sposób, aby móc pracować na pograniczu przemysłu oraz biznesu. Już w trakcie studiów spełniałem się jako mały przedsiębiorca.

Co jest Państwa największym sukcesem w ostatnim czasie?
Myślę, ze naszym największym sukcesem są ludzie, czyli zespół który zbudowaliśmy. Bez ich pomysłowości, pracowitości oraz zaangażowania nie bylibyśmy w tym miejscu gdzie jesteśmy obecnie. Wynikiem tego jest nasz prężny rozwój w Polsce. Podwoiliśmy obrót firmy w dwa lata, rozpoczęliśmy produkcję systemów readychain oraz readycable w Polsce, co wiązało się również ze zmiana naszej siedziby na większa. Stawiamy także na specjalizacje. Kształcimy nowych produkt managerów, specjalistów branżowych, dzięki czemu możemy jeszcze lepiej zrozumieć potrzeby naszych klientów. Oczywiście bardzo istotny wpływ na rozwój naszej firmy w Polsce ma pomoc i wsparcie naszej centrali w Kolonii. To tam powstają co roku setki nowych produktów, możemy zawsze liczyć na wymianę doświadczeń oraz pomoc inżynierów igus z całego świata. Dobrym przykładem mogą być nowe serie produktów, które pomogły nam zaspokoić wymagania nowych klientów: nisko kosztowe przewody chainflex M, bębny kablowe e-spool czy półfabrykaty igubars lub iglidur plate do produkcji części ślizgowych maszyn.

Przed jakimi wyzwaniami stoi igus?
Przed nami kolejne lata, w których planujemy zatrudniać nowych ludzi, wprowadzać nowe produkty i usługi, rozwijać nowe specjalizacje branżowe. Można to ubrać w jedno proste słowo „Rozwój". Jednak rozwój wymaga siły wewnętrznej, każde nowe doświadczenie wiąże się również z nowymi wyzwaniami oraz przeszkodami, którym nasz zespół będzie musiał sprostać. Czekają nas kolejne pracowite lata, dzięki którym będziemy finalnie jeszcze mocniejsi.

Jaka, z Pana perspektywy, rysuje się przyszłość polskiego przemysłu?
Myślę, że przed polskim przemysłem oraz myślą techniczna jest jeszcze kilkanaście lat prężnego rozwoju. Widać to po firmach naszych klientów, ich pomysłowości oraz determinacji do bycia liderami. Firma igus oczywiście też znajdzie tu swoją gałąź. Jedną z nich jest produkcja gotowych e-systemów zasilania readychain. Obecnie wielu polskich producentów oraz użytkowników maszyn wciąż woli wykonać montaż e-prowadnika kablowego z przewodami oraz złączami własnymi siłami. Obserwujemy jednak producentów z Europy zachodniej. Tam świadomość tego, że outsourcing produkcji gotowych zespolonych elementów maszyn jest bardziej opłacalny, jest dużo większa. Przygotowanie e-prowadnika kablowego gotowego do zainstalowania jest bardzo czasochłonne oraz wymaga specjalistycznych narzędzi i doświadczenia. W wielu firmach ten proces znacząco obniża efektywność pracy monterów maszyn, często wysoko wykwalifikowanych w zakresie innych czynności. Mógłbym to nazwać specjalizacją, która na zachodzie jest już dla wszystkich oczywista, a w Polsce cały czas się tego uczymy. Jednak widzimy wiele firm, które już zdają sobie sprawę z tego, że zmiana systemów oraz procesów produkcyjnych oparta na outsourcingu, pozwala na większą elastyczność oraz umożliwia konkurowanie z największymi producentami na rynku światowym.

Czego się Pan nauczył w firmie igus?
W igus nauczyłem się jak ważny jest człowiek w każdej firmie. O tym, że najważniejsze w życiu jest to na jakich ludzi trafimy oraz jacy będziemy dla innych. Myślę, że gdyby każdy na świecie miał takie podejście jak w filmie Mimi Lader „Podaj dalej" życie dla każdego człowieka na świecie było by dużo prostsze.

Pana pasja?
Mam żonę, z którą uwielbiam wspólnie podróżować oraz marzyć. Od kilku lat spełniam moje marzenie z dzieciństwa i żegluję. Na razie po śródlądziu, ale planem jest oczywiście opłynąć nasz glob w przyszłości.

Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.

 

Źródło:
xtech.pl

Komentarze (1)

Wystąpiły błędy. Prosimy poprawić formularz i spróbować ponownie.
Twój komentarz :