Wdrożenie robota spawalniczego albo linii sterowanej PLC (sterownikiem przemysłowym, czyli komputerem zarządzającym pracą maszyn) poprzedzają zwykle miesiące analiz. Liczy się czas cyklu, wielkość buforów, czas przezbrojeń. Stanowisko kontroli jakości na końcu tej samej linii projektuje się tymczasem czasem w jedno popołudnie, według zasady "wstawimy maszynę współrzędnościową, jak w innych zakładach". To błąd, który ujawnia się dopiero po kilku miesiącach. Okazuje się wtedy, że najszybszym ogniwem procesu jest robot. Najwolniejszym - operator czekający w kolejce do jednego stanowiska pomiarowego.
- Dlaczego automatyzacja produkcji rzadko obejmuje kontrolę jakości
- Trzy sygnały, że stanowisko pomiarowe nie nadąża za linią
- Pomiar w linii kontra pomiar offline - gdzie różnica czasu naprawdę boli
- Jak wielkość i masa detalu zmieniają wybór konstrukcji maszyny
- Sonda dotykowa czy skaner bezstykowy - kompromis, o którym rzadko się mówi
- Integracja z MES i SCADA - gdzie kończy się pomiar, a zaczyna wąskie gardło danych
- Kiedy druga maszyna jest tańsza niż optymalizacja pierwszej
Dlaczego automatyzacja produkcji rzadko obejmuje kontrolę jakości
Automatyzacja produkcji w polskich zakładach idzie dziś głównie w jednym kierunku. Roboty przenoszą, spawają, paletyzują materiał. Kontrola wymiarowa zostaje w tyle. Inwestycję w maszynę współrzędnościową traktuje się często jako koszt administracyjny, nie produkcyjny. Efekt bywa przewidywalny: linia potrafi wyprodukować detal w czasie liczonym w sekundach, a jego pełna kontrola geometrii trwa kilkanaście minut na osobnym stanowisku. W praktyce oznacza to jedno z dwóch. Albo mierzy się tylko wyrywkowo. Albo przed stanowiskiem pomiarowym rośnie kolejka półproduktów czekających na zwolnienie do dalszej obróbki.
To nie jest problem samej maszyny pomiarowej. Większość dostępnych na rynku maszyn CMM ma wystarczającą dokładność dla typowych tolerancji w obróbce skrawaniem. Problem leży gdzie indziej - w traktowaniu pomiaru jako czynności oddzielonej od rytmu linii. Powinien być jej integralną częścią, z własnym czasem cyklu.
Trzy sygnały, że stanowisko pomiarowe nie nadąża za linią
Pierwszy sygnał to rosnący bufor detali przed stanowiskiem kontrolnym. Jeśli WIP (work in progress, czyli liczba półproduktów czekających w kolejce) przed pomiarem rośnie tydzień po tygodniu, to nie jest chwilowe spiętrzenie. To strukturalna niezgodność przepustowości.
Drugi sygnał jest mniej oczywisty. Operatorzy zaczynają sami decydować, które partie pomijają w pełnej kontroli, bo "te detale zawsze wychodzą dobrze". Takie nieformalne próbkowanie bywa uzasadnione statystycznie. Rzadko jednak jest to świadoma decyzja. Częściej to reakcja obronna na przeciążone stanowisko - nie efekt analizy Cpk (wskaźnika pokazującego, z jakim zapasem proces mieści się w tolerancji).
Trzeci sygnał widać przy audytach klienta. Raport z pomiaru jest gotowy dopiero kilka dni po wyprodukowaniu partii, bo kolejka na maszynie współrzędnościowej sięga tygodnia. To poważny problem w branżach objętych procedurą PPAP (zatwierdzania części przed seryjną produkcją) albo normą IATF 16949 (standardem jakości dla dostawców motoryzacyjnych). Opóźniony wynik oznacza tam, że wada trafia do klienta, zanim ktokolwiek zdąży ją wychwycić.
Pomiar w linii kontra pomiar offline - gdzie różnica czasu naprawdę boli
Pomiar w linii (in-line) i pomiar poza linią (offline, na osobnym stanowisku) różnią się nie tylko miejscem. Różnią się całym podejściem do reagowania na odchylenie. Przy pomiarze offline informacja o wadzie wraca do operatora obrabiarki z opóźnieniem. Na to opóźnienie składa się czas transportu i kolejka na stanowisku pomiarowym - w praktyce od kilkudziesięciu minut do kilku godzin. W tym czasie maszyna obróbcza zdąży wyprodukować kolejne, wadliwe z tego samego powodu detale.
Pomiar w linii skraca tę pętlę do minut. Kosztuje to jednak elastyczność - maszyna zintegrowana z linią mierzy zwykle węższy zestaw cech niż stanowisko uniwersalne. Jej program pomiarowy jest dopasowany pod jeden typ detalu. Wybór między tymi podejściami nie powinien wynikać z mody na "przemysł 4.0". Powinien wynikać z konkretnego pytania: ile kosztuje jedna partia z powtarzalną wadą, zanim ktokolwiek ją zauważy na obecnym układzie pomiarowym.
Jak wielkość i masa detalu zmieniają wybór konstrukcji maszyny
Konstrukcja bramowa (gantry) sprawdza się przy dużych, ciężkich elementach - odlewach karoserii, formach wtryskowych, komponentach lotniczych. Most porusza się tu na prowadnicach osadzonych bezpośrednio na fundamencie. To ogranicza ugięcie przy dużym obciążeniu. Konstrukcja wysięgnikowa daje większy zasięg roboczy przy mniejszej masie własnej maszyny. Traci jednak na sztywności przy skrajnych pozycjach ramienia. Dla dużych detali o wysokich wymaganiach dokładnościowych bywa to ograniczenie decydujące. Konstrukcja portalowa pozostaje kompromisem najczęściej wybieranym w produkcji seryjnej średniej wielkości - właśnie dlatego, że nie ma poważnej słabości przy żadnym z tych kryteriów.
W praktyce zakładowej powtarza się jeden błąd. Maszynę dobiera się pod detal, który jest akurat produkowany, bez zapasu na przyszłe, większe elementy z planowanego rozwoju asortymentu. Wymiana całego stanowiska po dwóch latach bywa droższa niż większy zasięg roboczy kupiony od razu.
Sonda dotykowa czy skaner bezstykowy - kompromis, o którym rzadko się mówi
Sonda dotykowa pozostaje standardem tam, gdzie liczy się powtarzalność pojedynczego punktu pomiarowego z dokładnością rzędu mikrometrów - na przykład przy tolerancjach otworów, gwintów, płaszczyzn odniesienia. Skanowanie bezstykowe zbiera chmurę milionów punktów w ułamku czasu potrzebnego na pomiar dotykowy. Niesie jednak kompromis, o którym dostawcy rzadko mówią wprost. Gęstość i jakość chmury punktów zależy od właściwości optycznych powierzchni. Detale błyszczące lub przezroczyste wymagają matowania albo dodatkowego oprogramowania kompensującego odbicia. To w praktyce wydłuża czas przygotowania pomiaru - bardziej, niż sugerowałaby sama specyfikacja prędkości skanowania.
Integracja z MES i SCADA - gdzie kończy się pomiar, a zaczyna wąskie gardło danych
Nawet szybka maszyna współrzędnościowa nie rozwiąże problemu przepustowości, jeśli wynik pomiaru trafia tylko do arkusza kalkulacyjnego, który ktoś przegląda raz dziennie. Systemy MES i SCADA mają temu zapobiegać. To nadrzędne oprogramowanie do zarządzania produkcją i zbierania danych z maszyn w czasie rzeczywistym. Działają jednak tylko wtedy, gdy maszyna pomiarowa rzeczywiście do nich raportuje. Prawdziwa wartość integracji CMM z systemem MES ujawnia się w jednym momencie. Wtedy, gdy przekroczenie tolerancji automatycznie wstrzymuje zwolnienie partii do kolejnego etapu, zamiast czekać na ręczną decyzję kontrolera jakości. To przesuwa wąskie gardło z samego pomiaru na przepływ informacji. I bywa tańsze do naprawienia niż zakup drugiej maszyny.
Część dostawców maszyn współrzędnościowych oferuje modele z otwartym API. To interfejs, który pozwala innym systemom automatycznie odczytywać wyniki pomiarów. Warto zapytać o tę opcję już przy wyborze urządzenia - dokładanie jej później, jako osobnego projektu informatycznego, zwykle kosztuje więcej.
Kiedy druga maszyna jest tańsza niż optymalizacja pierwszej
Zanim padnie decyzja o zakupie drugiego stanowiska pomiarowego, warto policzyć rzeczywisty czas nieprodukcyjny obecnej maszyny. Chodzi o przezbrojenia programu pomiarowego, kalibracje, przestoje serwisowe. W wielu zakładach ten czas okazuje się większy, niż wynikałoby z intuicji. Lepsze planowanie kolejności pomiarów potrafi dać więcej przepustowości niż zakup kolejnego urządzenia - które i tak będzie stało bezczynnie poza szczytami produkcyjnymi. Druga maszyna opłaca się ekonomicznie dopiero wtedy, gdy te szczyty występują regularnie, a nie sporadycznie przy nietypowych zleceniach.
Kategoria komunikatu:
Inne
- Źródło:
- pik-instruments.pl
Czytaj także
-
O robotyce przemysłowej
Wprowadzenie Terminu „robot" użył po raz pierwszy czeski pisarz Karel Čapek w 1920 roku, w swojej sztuce „R.U.R." (Roboty uniwersalne...
-
Kluczowa rola wycinarek laserowych w obróbce metali
Wycinarki laserowe zrewolucjonizowały przemysł obróbki metali, oferując niezwykłą precyzję i efektywność. Dowiedz się, dlaczego są one...
-
-
-